🇫🇷 Francja i 🇮🇹 Włochy 2026 – Dzień 4 – Lyon i kierunek na południe śladami Napoleona 🇫🇷🚙☀️🇫🇷 ⛪️

Noc minęła spokojnie i mimo, że wieczorem nadciągnęły chmury nad miasto, to rano już nie było po nich śladu. Po śniadaniu wymeldowujemy się z hotelu i zaczynamy zwiedzanie miasta. Dotarliśmy do parkingu St. Georges, co nie było łatwe bo musieliśmy zmierzyć się z porannym szczytem komunikacyjnym. Zaparkowaliśmy na tym imponującym, 6-piętrowym parkingu podziemnym, a stamtąd ruszyliśmy na wzgórze Fourvière. Żeby się tam dostać, skorzystaliśmy z Funiculaire de Lyon. To urocza kolejka linowo-terenowa, pieszczotliwie nazywana przez mieszkańców „Ficelle” (sznurek), działa od 1862 roku i jest jedną z najstarszych tego typu linii na świecie! Jazda nią to świetna zabawa i sprytny sposób na pokonanie stromego podejścia.

Na samym szczycie przywitała nas monumentalna Bazylika Notre-Dame de Fourvière. Budowla pomimo, że jest częściowo z zewnątrz remontowan, jest po prostu przepiękna. Wzniesiona pod koniec XIX wieku jako symbol wdzięczności za ocalenie miasta przed wojną prusko-francuską, łączy w sobie styl neobizantyjski i romański. Słynie z niesamowitego bogactwa detali – jej wnętrze oszałamia mieniącymi się, złotymi mozaikami oraz witrażami. Z tarasu obok bazyliki roztacza się też genialna panorama całego Lyonu.


Przed bazylika dostrzegliśmy pomnik Jana Pawła II a w budynku informacji turystycznej była pomniejszona replika bazyliki, co ciekawe, zbudowana z klocków Lego.


Kawałek dalej dostrzegliśmy konstrukcję do złudzenia przypominającą Paryż – Tour Métallique (Metalową Wieżę). Choć wygląda jak młodsza siostra wieży Eiffla, powstała zaledwie kilka lat po niej (w 1894 r.) jako świecki monument konkurujący z bazyliką. Jaką funkcję pełni dzisiaj? Obecnie jest to zamknięta dla turystów wieża antenowa (telewizyjna i radiowa), która góruje nad miastem.

Kilkunasto minutowy spacer lekko w dół doprowadził nas do pozostałości starożytnego teatru rzymskiego. Powstał on za czasów cesarza Augusta (ok. 15 r. p.n.e.) i mógł pomieścić nawet 10 tysięcy widzów! Teraz też służy jako miejsce kultury – widzimy przygotowania do jakiegoś widowiska teatralnego.
Oglądanie tych kamiennych stopni wtopionych w zbocze wzgórza uświadamia, jak potężne było niegdyś
Lugdunum (rzymska nazwa Lyonu)

Po powrocie kolejką na dół, ruszyliśmy pieszo przez most na rzece Saonie prosto na Place Bellecour. To jeden z największych otwartych placów w Europie i prawdziwe serce Lyonu. Na samym środku pyszni się ogromny pomnik konny Ludwika XIV (Króla Słońce). Co ciekawe, rzeźbiarz przedstawiający króla na koniu bez strzemion (na wzór rzymski) musiał zmierzyć się z legendą, że z powodu rzekomego błędu w rzeźbie popełnił samobójstwo – na szczęście to tylko miejski mit!

Głód zaczął dawać się we znaki, więc ruszyliśmy do słynnej hali targowej Les Halles Paul Bocuse – świątyni lyońskiego kulinariów. Niestety, uderzyliśmy w mur: był poniedziałek i praktycznie wszystkie stragany były zamknięte.

Nie daliśmy jednak za wygraną. Choć na ciepły obiad nie było szans, udało nam się upolować trochę lokalnych wędlin w niedalekim sklepie (w tym słynne lyońskie salami), świeżych owoców i chrupiącego pieczywa.

Opuściliśmy Lyon i skierowaliśmy się na południe w stronę Grenoble. Po drodze zatrzymaliśmy się na parkingu na popas. Asia, zgrabnie przyrządziła wspaniały lunch z rzeczy które kupiliśmy. Taki spontaniczny, parkingowy posiłek też miał swój urok! Zwłaszcza, że nie byliśmy jedynymi którzy posilali się w ten sposób, gdyż jest to typowe dla Francuzów, aby piknikować w trasie.

Za Grenoble wjechaliśmy na legendarną Drogę Napoleona (Route Napoléon). Skąd taka nazwa? To trasa, którą w marcu 1815 roku Napoleon Bonaparte maszerował po ucieczce z Elby, aby odzyskać władzę we Francji. Wybrał trudny, górski szlak przez Alpy, aby uniknąć rojalistycznych wojsk w dolinie Rodanu.

Trasa okazała się niezwykle malownicza. Droga wiła się pośród majestatycznych Alp Delfinatu i przedgórza Alp Prowansalskich. Mijaliśmy spektakularne, wapienne formacje skalne, głębokie wąwozy i szczyty, które momentami zapierały dech w piersiach. Po drodze zatrzymaliśmy się przy pomniku Napoleona w Laffrey (na tzw. Prairie de la Rencontre).

To właśnie w tym miejscu cesarz wyszedł naprzeciw wysłanemu przeciwko niemu wojsku, rozpiął płaszcz i powiedział: „Jeśli jest wśród was żołnierz, który chce zabić swojego cesarza, oto jestem”. Żołnierze zamiast strzelać, dołączyli do niego. Stanąć w tak historycznym miejscu – niesamowite uczucie!

Późnym wieczorem, zmęczeni ale zachwyceni, dotarliśmy do celu – malowniczego Manosque. Prowansjo, witaj! Jutro ruszamy na podbój lokalnych lawendowych zakątków. Bądźcie z nami!

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.