🇫🇷 Francja i 🇮🇹 Włochy 2026 – Dzień 15 – Witamy z Wiednia ! 🇦🇹🧆🛘🚙☀️

Dotarliśmy szczęśliwie, ale po kolei…

Wyjechaliśmy zgodnie z planem, punktualnie o 7:15. Tuż przed ruszeniem w drogę zrobiliśmy ostatnie zdjęcie panoramy jeziora ze wzniesienia nad miejscowością Torbole. To było nasze oficjalne, małe pożegnanie z Gardą – na pewno będziemy tęsknić za tą okolicą!

Ruszyliśmy na północ przez Przełęcz Brenner, którą Google Maps wskazało jako najkrótszą i najszybszą trasę. Ruch, mimo wczesnej pory, był całkiem spory, ale bez większych przeszkód dotarliśmy do granicy z Austrią.

Granica właśnie jest na przełęczy Brenner, która położona na wysokości 1370 m n.p.m. To jedna z najważniejszych i najbardziej uczęszczanych tras alpejskich, łącząca Innsbruck z włoską prowincją Tyrol Południowy. Od wieków stanowiła kluczowy szlak handlowy i strategiczny w Europie, a dziś przebiega tędy nowoczesna autostrada, która teraz jest w gruntownej przebudowie oraz spektakularna trasa kolejowa.

Kolejnym punktem na mapie był Innsbruck, gdzie postanowiliśmy zrobić sobie małą przerwę. Nawigacja pokazała, że słynna skocznia Bergisel jest tuż obok, więc zjechaliśmy z autostrady, by zobaczyć ten imponujący obiekt sportowy z bliska. Choć sama skocznia była zamknięta, udało nam się co nieco podejrzeć przez ogrodzenie. Wokół obiektu znaleźliśmy też sporo miejsc nawiązujących do historii regionu, w tym monumentalny pomnik cesarza Franciszka Józefa.

Po półgodzinnym rozprostowaniu nóg ruszyliśmy w dalszą drogę.

Jazda szła całkiem płynnie… aż do granicy z Niemcami. Tam czekała nas mało przyjemna niespodzianka – kilkunastokilometrowy korek spowodowany wyrywkową kontrolą graniczną. Na szczęście po jej minięciu droga przez Salzburg do Wiednia minęła już całkowicie gładko.

Po zameldowaniu w hotelu od razu ruszyliśmy w stronę centrum, żeby w końcu poczuć smak lokalnej kuchni. Po kilku dniach spędzonych we Włoszech mieliśmy już lekki przesyt pizzy i makaronów. A jak Wiedeń, to wybór mógł być tylko jeden: Wiener Schnitzel!

Trafiliśmy do polecanej, klimatycznej restauracji Pürstner, gdzie zaserwowano nam genialne, gigantyczne kotlety w akompaniamencie klasycznej sałatki ziemniaczanej. Dokładnie tego nam było trzeba!

Wracamy do hotelu na zasłużony odpoczynek. Podsumowując dzisiejszy dzień: trasa z kempingu do hotelu w Wiedniu wyniosła ponad 725 km i z wszystkimi przerwami zajęła nam prawie 10 godzin.

Jutro czeka nas dalsza część drogi powrotnej do domu. Trzymajcie kciuki za puste drogi! Niebawem kolejne wieści. Podobał Wam się dzisiejszy etap?

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.