🇫🇷 Francja i 🇮🇹 Włochy 2026 – Dzień 11 – Basen i wycieczka nad Tenno 🇮🇹😄🚙☀️
Dziś pospaliśmy zdrowo. Obudziły nas hałasy dobiegające z sąsiedniego domku – to nasi holenderscy sąsiedzi pakowali się i przenosili do innego lokum. Nie pytałem dlaczego, ale uwinęli się w jakieś 15 minut i znowu mogliśmy cieszyć się błogą ciszą.
Śniadanie przygotowała Asia. Po zjedzeniu genialnej jajecznicy ruszyliśmy prosto na basen. Pogoda jest po prostu super – słońce leniwie przebija się zza chmur, a termometry wskazują przyjemne 28°C.



Tak sobie dryfując w wodzie i odpoczywając, zaczęliśmy rozmyślać, co robić popołudniu. Z pomocą niespodziewanie przyszedł Krzysztof (mój kolega z pracy). Podczas szybkiego chatu zasugerował nam wycieczkę nad niewielkie Jezioro Tenno (Lago di Tenno). Mimo że nad Gardą jesteśmy już po raz szósty, to jakimś cudem jeszcze tam nie dotarliśmy! To zaledwie około 10 km na północ od Riva del Garda. Szybka decyzja i o 15:30 wyjeżdżamy w tamtym kierunku.
Ruszamy w drogę i – tak jak podejrzewałem – wciąż jedziemy legendarną trasą Gardesaną (a dokładniej jej zachodnim odcinkiem: Gardesana Occidentale). Zanim ona powstała, wiele miejscowości nad Gardą było całkowicie odciętych od świata od strony lądu – można się było do nich dostać wyłącznie łodziami lub ryzykownymi, górskimi ścieżkami. Budowę Gardesana Occidentale rozpoczęto w latach 20. XX wieku, a oficjalnie otwarto ją w 1931 roku. Był to prawdziwy majstersztyk inżynierii tamtych czasów. Robotnicy musieli dosłownie wydzierać przestrzeń ze skał, kując dziesiątki tuneli i zakrętów zawieszonych nad przepaścią. Sam Gabriele D’Annunzio (słynny włoski poeta i polityk) nazwał ją „meandrem z hiacyntu”. Dziś to jedna z najpiękniejszych i najbardziej widokowych tras samochodowych na świecie.


Po dotarciu do Riva del Garda odbijamy na północ. Pokonanie serpentyn zajmuje nam kilkanaście minut i meldujemy się na miejscu.
Jeziorko jest malutkie, wręcz miniaturowe w porównaniu do naszej „bazy wypadowej” – jest niemal 150 razy mniejsze od Gardy!Mimo swoich rozmiarów oszałamia malowniczym położeniem.
Parkujemy w klimatycznym miasteczku Ville del Monte i ruszamy kamiennymi schodkami w dół.

Widok zapiera dech w piersiach. Lago di Tenno wygląda jak czysty szmaragd wciśnięty między surowe skały i zielone lasy. Woda ma niesamowity, turkusowo-zielony kolor, który zawdzięcza otaczającym je lasom oraz specyficznemu, jasnemu podłożu ze skał wapiennych.




Po spacerze wokół tego ukrytego cudu natury wracamy na kemping. Żeby nie psuć sobie tak udanego dnia gotowaniem, zamawiamy pizzę w lokalnej knajpce i odpoczywamy na tarasie aż do wieczora. W międzyczasie do sąsiedniego domu wprowadzą się rodzina ze Szwecji.
Jak sami widzicie, wrzuciliśmy już całkowicie tryb „relaks i wypoczynek”. I jest nam z tym genialnie!