🇫🇷 Francja i 🇮🇹 Włochy 2026 – Dzień 8 – Plaża i marmur 🇮🇹👷‍♂️🛘🚙☀️

Wstaliśmy późno jak na nas – zegarek pokazywał już 9:00. Najwyraźniej intensywność ostatnich dni dała nam się we znaki. Po szybkim śniadaniu spakowaliśmy ręczniki i ruszyliśmy na pobliską plażę Spiaggia di Fiumaretta. To zaledwie 400 metrów od naszego hotelu. Sama plaża zrobiła na nas dobre wrażenie: szeroka, piaszczysta, z pełną infrastrukturą. Niestety, czar prysnął, gdy podeszliśmy do brzegu. Woda była strasznie brudna i mętna. Dlaczego? Nasze przypuszczenia okazały się w 100% słuszne! Spiaggia di Fiumaretta leży tuż obok ujścia rzeki Magra. Długie, płytkie zejście do morza w połączeniu z falami sprawia, że drobny piasek i rzeczny osad są nieustannie „mielone” i unoszą się w wodzie, tworząc mało zachęcającą zawiesinę. To nie brud ekologiczny, a czysta fizyka i natura, ale kąpać się w tym nie chcieliśmy.

Szybka zmiana planów. Skoro piasek mąci wodę, musimy znaleźć żwir lub kamienie. Nasz wybór padł na niedaleką zatokę „Baia Blu). 20 minut jazdy samochodem i znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie.

Baia Blu to urokliwa, wręcz pocztówkowa zatoka wciśnięta między zielone wzgórza. I tak jak się spodziewaliśmy – woda była tu super przejrzysta, czysta i miała piękny, turkusowy odcień. Co prawda temperatura wody nie rozpieszczała (była dość rześka), ale przy dzisiejszym upale – a z nieba znowu lał się żar i termometry pokazywały 32°C– takie orzeźwienie było dokładnie tym, czego potrzebowaliśmy.

Po dwóch godzinach błogiego relaksu wróciliśmy do hotelu, żeby chwilę odsapnąć przed popołudniową przygodą.

O 15:30 ruszyliśmy na dzisiejszą wycieczkę. Już wcześniej zauważyliśmy, że okoliczne szczyty Alp Apuańskich wyglądają przedziwnie – z daleka sprawiają wrażenie pokrytych śniegiem w środku lata. Kiedy połączyliśmy kropki i zdaliśmy sobie sprawę, że tuż obok leży słynna Carrara, wszystko stało się jasne. To nie śnieg, to kopalnie i kamieniołomy najsłynniejszego białego marmuru na świecie!

Szybki research w telefonie: – czy, gdzie i kiedy można to zwiedzić? Kilka kliknięć i już jechaliśmy w stronę „Carrara Marble Tour”.

Droga na miejsce to była prawdziwa szkoła jazdy. Ciągle ostro pod górę, momentami ekstremalnie wąsko, przejazdy przez jednokierunkowe, surowe i nieoświetlone tunele wykute w skale, a wokół nas drogi coraz mocniej pokryte charakterystycznym, białym pyłem. Na miejsce dotarliśmy z lekkim skokiem adrenaliny i od razu wykupiliśmy godzinną wycieczkę. Wiedzieliśmy, że ze względów bezpieczeństwa nie wejdziemy bezpośrednio do strefy czynnego wyrobiska, ale liczyliśmy na potężną dawkę wiedzy o wydobyciu tego „białego złota”.

Punktualnie o 16:00 zapakowaliśmy się do terenowego Land Rovera 4×4 i ruszyliśmy jeszcze wyżej, ku najwyżej położonym tarasom wydobywczym. Trasa była niesamowicie stroma, ale napęd na cztery koła i doświadczony kierowca radzili sobie bez zająknięcia. Dotarliśmy na platformę widokową – wyżej dla turystów już się po prostu nie da. Tam nasz przewodnik zaczął swoją opowieść.

Marmur w Carrarze odkryli i zaczęli wydobywać na masową skalę już starożytni Rzymianie (ponad 2000 lat temu!). Wtedy praca była katorgą – szczeliny w skale rozsadzano drewnianymi klinami, które polewano wodą, by pęczniejąc, rozłupywały blok. Potem zsuwano te gigantyczne ciężary w dół zboczy na drewnianych płozach.

Z tego najczystszego, śnieżnobiałego marmuru rzeźbili najwięksi mistrzowie ludzkości. To stąd swój materiał osobiście wybierał Michał Anioł (z karraryjskiego marmuru powstała m.in. genialna Pieta czy Dawid). Tworzyli z niego również Giovanni Lorenzo Bernini oraz Antonio Canova.

Dzisiejsze wydobycie to zupełnie inna bajka, choć biznes ten budzi ogromne kontrowersje. Technologicznie to już zapominamy o kilofach.

Dziś bloki wycina się za pomocą maszyn z diamentowymi linami oraz gigantycznych pił łańcuchowych, obficie chłodzonych wodą.

Biznes jest dziś pod ścisłą kontrolą. Wprowadzono roczne limity wydobycia, aby nie „rozebrać” gór do końca. Co ciekawe, istnieje całkowity zakaz drążenia nowych wyrobisk podziemnych w określonych strefach, by chronić strukturę gór i unikalne jaskinie.

Wpływ na środowisko to potężny problem. Pył marmurowy zanieczyszcza lokalne rzeki i wody gruntowe, niszcząc ekosystemy. Ciężki transport niszczy drogi, a krajobraz Alp Apuańskich zmienia się bezpowrotnie, co wywołuje silne protesty ekologów.

Przewodnik wyjaśnił nam też różnicę w kolorach. Czysty marmur karraryjski jest biały, ponieważ składa się niemal w 100% z czystego kalcytu. Z kolei szary marmur (lub charakterystyczne szare „żyłki” w białym bloku – to zasługa domieszek innych minerałów, m.in. związków węgla, pirytu czy tlenków żelaza, które dostały się do skały podczas trwającego miliony lat procesu metamorfizmu.

Do czego używany jest marmur dzisiaj?

Okazuje się, że nic się nie marnuje. Wielkie bloki trafiają do rzeźbiarzy (choć to już promil produkcji) oraz przede wszystkim do luksusowego budownictwa – na ekskluzywne blaty, posadzki, okładziny ścienne czy schody w willach i hotelach na całym świecie.

Pył marmurowy, to co zostaje z obróbki, to żyła złota. Pył karraryjski jest składnikiem wysokiej jakości past do zębów (jako środek polerujący), ekskluzywnych tynków dekoracyjnych (stiuków), kosmetyków, papieru, a nawet… jest stosowany w przemyśle spożywczym i farmaceutycznym jako źródło wapnia!

Te surowe, wręcz kosmiczne krajobrazy Carrary od lat przyciągają filmowców. Nasz przewodnik wskazał nam miejsce które nie jest już do zwiedzania, gdzie kręcono kultową, otwierającą film Quantum of Solace scenę pościgu, w której James Bond ucieka swoim Astonem Martinem przed alfami romeo, lawirując między ciężarówkami i białymi urwiskami Carrary.

Po tak gigantycznej dawce wiedzy i zrobieniu kilkudziesięciu zdjęć, terenówka zwiozła nas z powrotem do punktu startu. Kupujemy „marmurowe” pamiątki i ruszyliśmy w drogę powrotną do hotelu – tym razem już spokojniej, choć wciąż pod wrażeniem potęgi tego miejsca. Po drodze jemy szybką kolację – dziś znowu makarony 🙂

Teraz czas na zasłużony odpoczynek i szybkie pakowanie. Jutro musimy wstać znacznie wcześniej, bo czeka nas kolejny, niezwykle intensywny dzień.

Co będziemy robić i gdzie nas poniesie? Zapraszamy do jutrzejszej lektury bloga!

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.