Tajlandia 2017 – Dzień 4 – Bangkok

Dzisiaj to niewiele sie działo. Zaraz po śniadaniu już czekała na nas taksówka, którą pojechaliśmy na lotnisko. Tam jeszcze dziewczyny sprawdziły co tez serwują u wujka McDi 🙂 
Jak komuś fast food w wydaniu sieciowym nie odpowiada to może sobie na hali odlotów spożyć zupkę sporządzoną (zalaną) własnoręcznie 🙂 Warunek jest jeden, zupka musi być w kubku lub plastikowej miseczce. W głównym punkcie, pod ścianą, pomiędzy dwoma sklepami sprzedającymi tego typu produkty, stoi automat z gorącą wodą 🙂 Wiele osób korzysta z tego rozwiązania – średnio to pachnie 🙂


Po godzinnym oczekiwaniu otworzyli bramkę. Samolot był planowo i juz o 11:40 wylądowaliśmy w Bangkoku.



Dotarliśmy do punktu dystrybucji taksówek. Tak to jest na lotnisku Don Mueang, że stoi się w kolejce do pani, która dopytuje gdzie chcemy jechać i woła wolnego kierowcę. Ten zaprowadza nas pod swoją taksówkę i jazda. Tym razem, jak sie spodziewaliśmy, mimo iż uprzedziliście panią, że potrzebujemy większy samochód, kierowca prowadzi nas do swojej małej toyoty corolli gdzie i tak pół bagażnika to ogromna butla z gazem 🙂 Nie ma szans abyśmy sie zmieścili z naszymi trzema walizami 🙂


Czekamy jakieś 15 min na większy samochód. Podróż do naszego hotelu Ibis Bangkok Riverside trwa 1h. Jest to spory kawałek – prawie 30 km. Korki są jak zawszę. W końcowej części trasy kierowca sie gubi i nie wie gdzie jechać 🙂 Kieruję go po właściwej drodze – sori, sori mister, rzuca do mnie gdy juz dojechaliśmy pod hotel 🙂

Po krótkim odpoczynku, z pobliskiej stacji BTS (nadziemna kolejka zwana rownież sky trainem), jedziemy na stacje National Stadium. Po drodze pijemy jeszcze kawkę. Parzona tradycyjnie, pózniej filtrowana z fusów, ze słodkim mlekiem lub bez i obowiązkowo z lodem 🙂


Tam znajduje się centrum handlowe MBK, gdzie zawsze coś tam kupujemy. Przeważnie zaczynamy od zakupu dodatkowej torby 🙂 Tak było i tym razem – czwarta waliza kupiona. Do niej pakujemy zrobione tutaj zakupy. Wracamy do hotelu rownież sky trainem – to jakieś 20 minut jazdy.

Jest juz wieczorowa pora, wiec główny czas jedzenia dla Tajów 🙂  Chociaż … oni jedzą zawsze, wszędzie i o każdej porze 🙂 Wstępujemy do jednej z zatłoczonych garkuchni, których wiele przy pobliskiej drodze. Tu podają makarony z różnymi dodatkami i sosami w dużych miskach. Zamawiamy różne rodzaje. Po piwko do kolacji obsługa biegnie do pobliskiego sklepu 7/11 🙂

Jest juz wieczór. Nasz hotel jest położony nad samą rzeką to jeszcze idziemy zobaczyć nocną panoramę tej części Bangkoku od strony rzeki. Nasz hotel tez juz ładnie oświetlony.

Niestety jest problem jakiś z internetem w hotelu – po prostu go nie ma 🙂 Recepcjonista mówił mi, że trzeba przeładować serwer ale do tej pory nic sie nie zmieniło. Nie wiem kiedy ten wpis pojawi się na stronie 🙁 Liczę, że w miarę szybko uporają się z awarią.

Facebooktwittergoogle_plus

rssyoutubeinstagrammail

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.