USA 2016 – Dzień 7 – Gęsia szyja i Arches

Noc nie była najlepsza bo klima ( dość stary model ) strasznie głośno chodziła i przeszkadzała w spaniu. Bez klimy nie da rady ale jakoś przeżyliśmy bo Asia wyłączyła ja w środku nocy (chyba). Dzisiaj mamy któtki kawałek do przejechania, jakieś 125 mil do miasteczka Moab. Jest bezwietrznie to latam jakieś 15 minut nad kanionem rzeki San Juan, który mamy za hotelem. Kilka jeszcze zdjeć i już jedziemy na północ.


Zaraz, może ze 2 mile za miasteczkiem, spotykamy po prawej stronie drogi Mexican Hat Rock czyli taka skałę od której wzięła sie nazwa osady. Może trochę przypomina meksykańskie sombrero ? No, nie wiem 🙂


No to jeszcze wpadamy na kwadrans do niedalekiego Goosenecks State Park. Kilka mil na zachód od naszej drogi do Moab. Jest tam specyficzne zakole rzeki San Juan, taka gęsia szyja – stad tez nazwa parku. Trochę szaro ale ogrom tego kanionu robi wrażenie. Wjazd płatny 5$. Pytam się w budce czy można latać dronem. „Jak nie ma graficznego zakazu to można”, pani odpowiada. Nie znajduje żadnego piktogramu z przekreślonym dronem to latam kwadrans, ale w pobliżu jest jakieś nieutwardzone lotnisko i nie moge się wysoko wznosić bo dostaje ostrzeżenie z programu sterującego dronem. Minutka filmu z nad „gęsiego” kanionu, kilka zdjęć i jedziemy dalej.


Następne 100 mil to monotonna droga. Nie za wiele zmienia się krajobraz dopiero jakieś 20 mil przed Moab pojawiają sie kolorowe skały.



Zatrzymujemy się przy łuku Wilsona (Wilson Arch), który zwiastuje, że jesteśmy już blisko Moab i Arches National Park. Tak, ten park jest także w planie na dziś.


Jest za wcześnie aby wstąpić do hotelu i zostawić walizki. Jedziemy przez Moab i docieramy do Arches National Park – parku ze słynnymi skałami w kształcie łuków. Wjazd płatny 25$ , latać nie można 🙁


Arches N.P. to park z tego rodzaju co się jeździ samochodem docierając do punktów widokowych i z tych miejsc eksploruje sie okolice bogate w charakterystyczne skały w kształcie łuków. Można też oczywiście „z buta” – szlaków jest kilka. Najdalszy zakątek tego parku to Devil’s Garden oddalony jakieś 20 mil od wjazdu do parku plus jeszcze kilka mil dla wytrwałych jeśli chce się zobaczyć wszystkie skały, bo od tego punktu tylko na piechotę już. Z początku skały w parku wyglądały trochę jak wczorajsze monumenty, ale potem – zobaczcie sami 🙂


Zwiedzanie parku zajęło nam prawie 4h. Wracamy do Moab i organizujemy rafing rzeką Kolorado na jutro. Mamy wyjazd o 8:45 – znowu wcześnie 🙁 ale damy radę. Dojeżdżamy do naszego hotelu „Sleep Inn”. Asia z Zuzią idą na basen, ja technicznie ogarniam sprzęt na jutro. Aga odpoczywa.


O 19tej jedziemy na kolacje do lokalu o nazwie Zax (podobno dobra 🙂 ). Rzeczywiście, stek i żeberka były wyśmienite. Makaron Agi i pizza Zuzi również 🙂


Po kolacji powrót do hotelu i cisza nocna 🙂 Jutro znów intensywny dzień nas czeka 🙂

Facebooktwittergoogle_plus

rssyoutubeinstagrammail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.