🇮🇹 Italia 2021 – Dzień 5 – Pompeje 🍝🌋

Budzimy sie o 7:30 – słoneczko już wysoko i zapowiada sie upalny dzień. Jako, że mamy hotel w Pompejach to widok z okna mamy na Wezuwiusza 🌋 Śniadanko, mimo ze hucznie nazywane przez recepcjonistę kontynentalnym, już niewiele z nim ma wspólnego – jakieś sucharki, croissanty, drzemki, miody. Sa co prawda 2-3 plasterki szynki i sera żółtego ale to wszystko. Nie jest to dla nas nowość i szczerze mówiąc to spodziewaliśmy sie tego typu śniadań już wcześniej ale chyba czym niżej tym bardziej “Italian style”.

Dzisiaj jedziemy na zwiedzanie parku archeologicznego, czyli pozostałości dawnych Pompei, które zostały zasypane popiołem wulkanicznym podczas erupcji Wezuwiusza w 79 roku naszej ery. Bilety kupiliśmy na stronie tego parku wczoraj wieczorem i na nasza grupę kosztowały 35€. O 10:00 wchodzimy na rozległy teren parku i zaczynamy eksplorację.

Centralnym punktem miasta było Forum przy którym mieściły się najważniejsze budynki publiczne oraz świątynie. Wzdłuż krzyżujących sie po katem 90 stopni ulic, ciągnęły się rzędy domów lub budynków użyteczności publicznej.

Większość domów miało podobny kształt. Centralne pomieszczenie (atrium) było odkryte, a na jego środku znajdowało się zbiornik zbierający wodę deszczową. Wokół atrium rozlokowane były pokoje mieszkalne. Domy bogatszych mieszkańców posiadały więcej pomieszczeń. Czasami również ogród i basen. Zdarzało się, że do domu dobudowywano kolejne piętro. Tutaj jako ciekawostkę warto podać fakt, że woda była dostarczana do miasta akweduktem.

Oprócz domów i budynków użyteczności publicznej na terenie miasto znajdowały się m.in. łaźnie, amfiteatr, teatry czy punkty handlowe i restauracyjne. Do dzisiaj zachowały się budynki piekarni oraz barów, które można poznać po piecach (w którym pieczono chleb, ale również protoplastę dzisiejszej pizzy) oraz specjalnych pojemnikach na wodę lub ziarna.

Tak wyglądają Pompejańskie ulice. Te wystające kamienie to swego rodzaju przejście dla pieszych. Były umieszczane na ulicach co kilkanaście metrów aby sucha stopą przejść na drugą stronę. Musicie wiedzieć, że w tamtych czasach na tych ulicach był regularny rynsztok.

Upał jest niemiłosierny i staramy sie przejść przez wszystkie atrakcyjne miejsca sprawnie i szybko co udaje nam sie po 2h. Opuszczamy park archeologiczny i idziemy jeszcze do centrum Pompei do bazyliki Matki Boskiej Różańcowej. To niedaleko i dochodzimy w 10 minut. Akurat zaczyna sie msza ślubna.

Zbliża sie czas lunchu i mamy dylemat czy jeść coś na miejscu czy jechać gdzieś indziej. Wybór pada na nieodległy Neapol i znana i polecaną przez przewodnik Michelina pizzerię Sorbillo. Podają tam pizzę w stylu neapolitańskim. Jedziemy 25 minut autostrada i wjeżdżamy w zatłoczone centrum Neapolu. Jeździłem już samochodem w wielu krajach i wielu kontynentach. Od Azji południowej, przez Afrykę po Amerykę Północna i Środkową ale nigdzie, nigdzie nie jeździ sie tak jak w Neapolu. Tu nie obowiązują już żadne reguły i jedzie sie na nos. Stoisz na czerwonym to cię strąbią bo można przecież jechać jak nic akurat nie jedzie. Dojeżdżasz do ronda i sie zatrzymujesz aby przepuścić samochody z lewej – bipppppppp!!! klakson – przecież można zwolnić i sie wciskać. Dodatkowo skutery wyprzedzające cię z prawej i z lewej a także jadące pod prąd na jednokierunkowych. Masakra jakaś. Cudem dojeżdżamy do parkingu w centrum bez obdarcia. Na parkingu zostawiamy samochód (oczywiście z kluczykami) i idziemy ok 1,2km do rzeczonej pizzerii. Dojście do niej krętymi, zaśmieconym i brudnymi uliczkami tez jest przeżyciem ale w końcu docieramy.

Czekamy na stolik jakieś 1/2h i w końcu dostajemy nasze pizze. No trzeba przyznać, że jest to najlepsza pizza jaka jedliśmy na tej wyprawie i jedna z lepszych w życiu.

Dziś znowu bonus – dwa wpisy. Zuzia postanowiła tez napisać swoją, dzisiejszą historię – super.

Jutro mamy jeszcze do przejechania jakieś 400km do naszego miejsca docelowego na Capo Vaticano. Po drodze zapewne gdzieś zajedziemy aby coś zobaczyć czy zwiedzić. Do zobaczenia wiec za 24h.

Facebooktwitter

rssyoutubeinstagrammail

2 komentarze

  • eecchh

    Widać że zła sława Neapolu nie wzięła się znikąd. Jedynie ta genialnie wyglądająca, pewnie gorąca i pachnąca pizza rekompensuje wszystkie niedogodności/ Narobiliście mi niezłego smaku. Tak nie wolno! 😉

    • Piotr

      Cytat z Goethego nie wziął sie z niczego – „zobaczyć Neapol i umrzeć”. Tak w tym śmietniku można załapać jakies choróbsko

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.