🇿🇦 RPA 2020 – Dzień 3 – Mandela day 🥂🍾🤹🏾‍♂️🎉

Dziś mamy Mandela Day czyli odwiedzamy miejsca w Johannesburgu związane z Mandelą. Ola przyjeżdża do naszego hotelu o 10:30, żeby zabrać nas wpierw do domu gdzie mieszkał Mandela przez większość czasu (tzn. kiedy nie był w więzieniu). Dom ten jest w dzielnicy o nazwie SOWETO. Jest to na południowym zachodzie miasta.

Zanim Ola po nas przyjechała poszliśmy na śniadanie. Rafał, dyskretnie podpowiedział, że dziś urodziny Edyta. Nie trzeba było dłużej czekać – zaraz po jajecznicy i innych śniadaniowych pozycjach, wjechały szampany (alkoholowy i alko free dla nieletnich) i zaczęliśmy świętowanie jubileuszu. Z Mandela day zrobił nam się także “Edyta Day”. Super 🍾💃🏻🍾

Tak, że do SOWETO pojechaliśmy już w znakomitych humorach. Do domu Mandeli, który jest w tej chwili także muzeum, nie pojechaliśmy jednak bezpośrednio. Po drodze zajechaliśmy na punkt widokowy usytuowany w tej dzielnicy ale nie na jakiejś górze ale na chłodni kominowej nieczynnej już elektrowni. Woow, tego się nie spodziewaliśmy. Bardzo ciekawe miejsce dla ludzi o mocnych nerwach i lubiących adrenalinę. Można tu wykonać skoki bungie na linie rozwieszonej pomiędzy dwoma chłodniami oraz także wykonać skok w samej chłodni lądując na wielkiej poduszce. No, u nas to nie przejdzie ale wyjazd na sama górę wraz z sesja zdjęciowa na koronie chłodni czemu nie. Trochę się nogi trzęsły ale w sumie było to bezpieczne i przysporzyło wielu wrażeń.

Zaraz po tej niewątpliwej atrakcji zajeżdżamy pod były dom Mandeli. To nie jest wielkie muzeum tylko jego dom gdzie mieszkał. Przewodniczka opowiada nam o jego życiu, walce z rzeczywistością podziałów rasowych i częstych pobytach w więzieniach ( w sumie przesiedział 27 lat ). Aga na profesjonalnie tłumaczy a my dowiadujemy się, że był to naprawdę bohaterski i charyzmatyczny człowiek.

Po tej, niewątpliwie ciekawej lekcji historii, spacerujemy kilka chwil po lokalnych uliczkach. Po spacerze idziemy na lunch do pobliskiej restauracji serwującej dania lokalne właśnie z SOWETO. Dużo warzyw, pikantnie i smacznie. Lokalni artyści umilają nam czas śpiewając czy wykonując jakieś uliczne performance. Zaśpiewali nawet Edytce – Happy Birthday, gdy się dowiedzieli że ma urodziny 😄

Miło spędziliśmy czas ale to nie wszystko na dziś. Chcemy podjechać pod stadion narodowy, który jest blisko ale w połowie drogi zostajemy zatrzymani i poinformowani, że dziś jest jakiś mecz i nie ma dojazdu pod niego. OK, dziś dzień z Mandelą to podjeżdżamy pod jego byle biuro, gdzie urzędował jak był prezydentem. Zamknięte bo niedziela ale robimy zdjęcia i jedziemy na pobliski punkt widokowy z którego rozpościera się wspaniały widok na okoliczne dzielnice Johannesburga.

Wracamy do hotelu. Żegnamy się z Olą i jej rodziną. Oni wracają do domu a my idziemy na pobliski Mandela Square. Jak dzień z Mandelą do do końca. Ten plac jest blisko naszego hotelu i dotarcie tam zajmuje nam 10 minut. Na nim jest umiejscowiony ogromny pomnik tego, południowoafrykańskiego bohatera.

Wracamy i powoli przygotowujemy się do odpoczynku bo jutro będzie bardzo intensywnie. Wstajemy o 5tej rano, aby o 6:00 wyruszyć do odległego o prawie 200km parku narodowego Pillansberg. Tam mamy safari i będziemy chcieli zobaczyć wielką piątkę RPA. Co to? A sprawdźcie sobie we wczorajszym wpisie 😀

Facebooktwitter

rssyoutubeinstagrammail

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.