🇿🇦 RPA 2020 – Dzień 13 – Groot Constantia 🥂🥂🥂

Dziś odwiedzamy słynną i najstarszą w RPA winnice – Groot Constantia. Początkowo mieliśmy plany zajechać wczoraj do jednej, polecanej przez Nazira, winnicy w Stellenboschu, ale czasu nie starczyło w drodze powrotnej z Cape Agulhas. Dodatkowo, Rafał i ja jesteśmy lekko przeziębieni i chcieliśmy się wczoraj szybciej położyć. Ta winnica to Delaire Graff i zostawiamy ja sobie na któryś z przyszłych pobytów tutaj.

Do Groot Constantia nie mamy daleko. Jedziemy może 15 minut. Wykupujemy tour z przewodnikiem oraz degustację. Koszt to 115 ZAR. Czekamy kilka minut aż zbierze się grupa i punktualnie o 12:00 zaczynamy wycieczkę po winnicy. Przewodniczka wpierw opowiada o historii powstania tego miejsca. Ustanowienie tej winnicy jest datowane na 1685 rok i początkowo winnica posiadła obszar ponad 763 ha. Później, po śmierci pierwszego właściciela, Simona van der Stel, winnice rozparcelowano na kilka mniejszych. Teraz posiada ona areał lekko ponad 170 ha. Produkuje się tu markowe i znane na świecie wina czerwone (ok. 75% produkcji), białe (ok. 20%). Reszta to mieszanki różowe oraz trochę brandy. Przechodzimy przez cały cykl produkcyjny. Właśnie zbliża się okres zbiorów winogron w RPA i większość ogromnych zbiorników jest pusta. Wino wytworzone w poprzednich latach leżakuje sobie w importowanych z Francji beczkach. Pani opowiada o całym cyklu produkcyjnym. Dla mnie i Rafała to trochę taka “podróż sentymentalna” w przeszłość, kiedy to jakieś 25-27 lat temu pracowaliśmy sezonowo na jednej z niemieckich winnic. Technologia produkcji taka sama, nawet większość maszyn Made in Germany 😀😀

Później przechodzimy do degustacji 😃😃😃 W cenie mamy degustacje 5ciu wybranych win. Nie wszystkie produkowane tutaj trunki można degustować na tourze. Kilka, tych najbardziej znamienitych i najdroższych nie da rady. My próbujemy czerwonych Merlota, Shiraza, Constantia Root, białego Sauvignion Blanc i różowego.

Dla niepełnoletnich jest smaczna, z winnymi nutami, czekolada. 😃😃

Po degustacji chodzimy jeszcze chwilkę zwiedzając i robiąc sobie pamiątkowe zdjęcia. Trzeba przyznać, że jest tu pięknie 😃😃😃

Jest już po 14tej. Czas na lunch. Robimy drugie podejście do polecanej przez Nazira restauracji z rdzenną kuchnią malajską. Jedziemy do Kapsztadu do dzielnicy Bo-Kaap. Na szczęście restauracja otwarta. Nazywa się Kombuis a widok z jej tarasu mamy taki. Akurat nad Górą Stołową dziś chmura (jak często zresztą).

Znowu uczta. Dania lokalnej kuchni wyśmienite. Ja miałem aromatyczne curry z jagnięcymi chopsami.

Po posiłku próbujemy przebić się jeszcze pod budynki Victoria & Alfred Waterfront, ale korki są ogromne i odpuszczamy sobie. Może jutro zdążymy przed pakowaniem walizek. 😁😁😁

Facebooktwitter

rssyoutubeinstagrammail

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.