Bali i Hong Kong 2018 – Dzień 11 – Żegnaj Bali, witaj Hong Kongu 🇮🇩✈️🇭🇰

Znowu wcześnie zaczynamy dzień. O 6:30 oddajemy klucze do Villi Payun i dwoma taksówkami jedziemy na lotnisko w Denpasar. To niedaleko. Nie ma jeszcze o tej porze wielkiego ruchu na ulicach wiec dojeżdżamy w 1/2h. Budynki hali odlotów i przylotów bardzo obszerne. Przez lotnisko rocznie przewija się ponad 22 mln pasażerów czyli dwa razy więcej niż przez warszawskie Okęcie. Standardowa procedura odprawy bagażowej i bezpieczeństwa. Boarding zaczyna się planowo i z 10cio minutowym opóźnieniem startujemy w 4,5h lot do Hong Kongu.

Lecimy indonezyjskim, narodowymi liniami Garuda Indonesia. Bilety kupowaliśmy kilka miesięcy wcześniej i były stosunkowo tanie (około 600PLN). Maszyna to boeing 737 z indywidualnym systemem rozrywki pokładowej. Po starcie przebijamy się przez chmury. To z prawej strony samolotu, to z lewej widzimy szczyty wulkanów. Ten największy na Bali, czyli Agung oraz oddalony trochę dalej na wschód – Rinjani na Lomboku.

Podczas lotu serwowany jest posiłek i napoje. Tak na godzinę przed lądowaniem, wlatujemy w strefę silnych turbulencji. Trzepie niemiłosiernie. Pilot trochę zmienia kurs, zwalnia i obniża lot aby uniknąć poważniejszych problemów. Po 4h50m szczęśliwie ładujemy na lotnisku w Hong Kongu. Tutaj też standardowa procedura, odbieramy bagaże i opuszczamy halę przylotów. Jeszcze tylko kupujemy karty Octopus i idziemy do autobusu, który zabierze nas na wyspę Hong Kong do naszego hotelu Metropark. Karty Octopus to bardzo wygodne narzędzie do płacenia za środki transportu oraz w niektórych sklepach czy restauracjach. Rodzaj przedpłaconej kary. Dla dorosłego kosztuje 150 HKD (dolar hongkonski), gdzie 100 HKD jest kwotą do wykorzystania a 50 HKD jest zwrotna kaucją przy zdawaniu karty. Można ja oczywiście doładowywać w wielu miejscach. Bardzo wygodne.

Znajdujemy nasz autobus A11, płacimy tymi kartami (40HKD) i jedziemy do hotelu. Chociaż można jechać szybciej szybkim metrem to wybraliśmy autobus aby więcej zobaczyć po drodze. Zwłaszcza, że autobusy tutaj piętrowe są 🙂 Mijamy zatoki, porty, przejeżdżamy przez gigantyczne mosty i tunele. Infrastruktura robi ogromne wrażenie. Po godzinie dojeżdżamy do przystanku Victoria Park, który jest oddalony od naszego hotelu o 200m.

Dostajemy pokoje na 11 piętrze (z widokiem na zatokę). Na 31 pietrze mamy basen i taras z którego mamy takie widoki.

Tylko chwila w hotelu i idziemy na pierwszy spacer. Zaczyna padać co będzie charakterystyczne dla naszego pobytu tutaj. Prognozy mówią, że przelotnych deszczy należy spodziewać się codziennie.

Odwiedzamy kilka sklepów i głodni, kierujemy się do restauracji Din Tai Fung. Restauracja posiada gwiazdkę Michelin a jej specjalnością są pierożki dim sum. Pierożki są produkowane na miejscu, mają różne nadzienie i gotowane sa na parze. Zuzia czekała na te chwile od dawna. Jest smakoszką takich pierożków 🙂 My zamawiamy je również oraz sałatki z meduzy i zupy. Pychota! Zapijamy jaśminową herbatką 🙂

Jest 21:00. Wracamy do hotelu. Ciągle pada 🙁 Liczymy, że jutro się trochę przejaśni aby zacząć realizować nasz plan zwiedzania. A jak będzie jutro i co zobaczymy – o tym w następnym wpisie 🙂

Facebooktwittergoogle_plus

rssyoutubeinstagrammail

2 komentarze

  • eecchhh

    Polski stereotyp Chin to taka kraina małych rączek wytwarzających podróbki. W rzeczywistości to gigantyczny kraj o oszałamiającym tempie rozwoju. Chiny mnie przerażają, z jednej strony gigantyczne pieniądze całego świata a z drugiej nic nie znaczący człowiek. Nie ma jednak wątpliwości że ten rejon świata rośnie w potęgę ekonomiczną i to tu będą się rozgrywały losy świata w kolejnych dziesięcioleciach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.