Bałkany 2017 – Dzień 3 – Banja Luka

Dziś wycieczka do Banja Luki. Ruszamy o 9:30, mamy do przejechania 87km ale po górach (jak to w Bośni 🙂 ) i zajmie to nam około 90 min. Mijamy praktycznie same wioski na trasie.

Widać jeszcze ślady wojny sprzed 20lat. Wiele opuszczonych, już rozpadających sie domostw i gospodarstw. Tu nikt juz nie wrócił. W Banja Luce, gdzie większość mieszkańców w 1991 roku to byli bośniaccy Serbowie (55%) zburzono wszystkie należące do Bośniaków meczety i wygnano ich stąd. A było ich tu jakieś 20%. Zostało lub powróciło ich po wojnie zaledwie kilka tysięcy. Teraz w 240-cio tysięcznym mieście mieszka 90% Serbów i 4% Bośniaków. Ale wszystkie strony konfliktu prowadziły politykę tzw. „czystek etnicznych”, które sprowadzały się do wysiedleń lub masowych morderstw przedstawicieli przeciwnych nacji. Teraz jest względny spokój ale temat wojny jest tematem zakazanym w rozmowach z mieszkańcami Bośni. 

Zwiedzanie Banja Luki zaczynamy od bardzo reprezentacyjnej cerkwi. Jest to Sobór Chrystusa Zbawiciela (katedra kościoła prawosławnego). Sobór stoi na miejscu poprzednio tu stojącej cerkwii św. Trójcy, która została zbombardowana przez wojska hitlerowskie w czasie II wojny światowej. Pozostałości tej cerkwii stoją dziś na placu Trg Srpskih Vladara. Budowę obecnej cerkwi rozpoczęto w 1993r., oddano ją do użytku w 2004r. Wchodzimy. W środku pop odśpiewuje jakąś modlitwę. Wnętrze bardzo ładne.

Po drodze na Plac Krajiny mijamy aleje sklepów – obowiązkowy (ale krótki) shooping 🙂


Na placu widzimy „Krzywy zegar” który symbolizuje trzęsienie ziemi, które nawiedziło Banja Lukę 27 października 1969r. o godz. 9:11. Siła wstrząsów wynosiła ponad 6 stopni w skali Richtera, a miasto zostało zniszczone w ok. 80 %. Zginęło 15 osób, a ponad 1000 zostało rannych.

Idziemy dalej pod jedyny chyba meczet w mieście – Meczet Ferhadija. Pierwotny meczet stał tu prawdopodobnie od 1579r. i był jednym z najpiękniejszych zabytków architektury otomańskiej w Bośni. W 1993r. został wysadzony w powietrze, wraz z pozostałymi 16 meczetami w mieście. Obecnie odbudowywany, w dużej mierze z oryginalnych materiałów. 

Po drodze na twierdze mijamy pamiątkową tablice naścienną poświęconą dziewczynie o imieniu Safikada. Jak informuje opis, popełniła ona samobójstwo z miłości do jednego z żołnierzy węgiersko-austriackich,  w którym była zakochana , a który to zginął gdzieś na froncie. Historia miłosna bez happy endu.


Dochodzimy do twierdzy. Twierdza Kastel, położona na lewym brzegu rzeki Vrbas. Powstała najprawdopodobniej pod koniec XVI wieku. Twierdza to niewątpliwie zabytek z wielkim potencjałem, niestety jest bardzo zaniedbana. Obecnie trwa renowacja. Nawet restauracja była zamknięta.

W drodze powrotnej do samochodu zachodzimy jeszcze do ogromnej hali targowej. Jest tu wszystko ale nas interesuje najbardziej cześć z owocami. Kupujemy trochę brzoskwiń, borówek i dwa słoiki domowego ajvaru. Kupiliśmy też domową konfiturę z głogu 🙂 podobno bardzo zdrowa na serce 🙂

Przejeżdżamy kilka kilometrów poza centrum aby zjeść lunch. Za rekomendacja Roberta Maklowicza, który poświecił jeden ze swoich odcinków Bania Luce właśnie, kierujemy sie do restauracji Obelix. Nie jest to juz w turystycznej części a wg niego, podają tam najlepsze Cevapy. No to jedziemy sprawdzić – odcinek opisujący wizytę p.Roberta można obejrzeć na VOD. Zamawiamy rożnego rodzaju cevapy i pleskavice, kiełbaski i pieczone kurczaczki. Papryka i ajvar obowiązkowo. 


W drodze powrotnej przejeżdżamy przez wioskę gdzie odbywa się (chyba) odpust. Zatrzymujemy się z ciekawości i aby rozprostować kości (ale rym 🙂 ) . Podobnie jak u nas – na straganach wszystko. Dodatkowo co różni to gastronomia ( piwo lali a jakże 🙂 ) oraz lunapark.


Wracamy szczęśliwie do hotelu. Odpoczynek. Jutro kolejny dzień pełen przygód i wrażeń. Przejeżdżamy do Mostaru. Po drodze wizyta w Jajcach 🙂

Facebooktwittergoogle_plus

rssyoutubeinstagrammail

4 komentarze

  • mirka

    Waszego bloga nie należy czytać wieczorem bo jak patrze na te zdjęcia to zaczyna mnie ssać głodek a tu juz 22. Ale podobno gdyby człowiek z założenia nie miał jadać nocą, to w lodówce nie montowano by światła;-)!

  • dzien nr 3 a nie ma zdjec z drona…what’s up?!

    • Piotr

      Trochę materiału zgranego jest ale nowa apka DJI do edycji na iPadzie jest jakaś schrzaniona i nie potrafię zedytować nawet krótkiego klipu 🙁 Nadrobię po powrocie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.