Bałkany 2017 – Dzień 2 – Pełen relaks 🇧🇦😀☀️👙🕶

No i wszyscy wstali na śniadanie o czasie ! Schodzimy do restauracji o 8:30, szybki posiłek i już lądujemy na leżakach przy basenach 🙂 Dzisiaj zaplanowany jest dzień pełnego relaksu i odpoczynku w hotelu. Nie planujemy nic oprócz wieczornej kolacji poza ośrodkiem. Słoneczko od rana świeci mocno. Kąpiel w basenach i schładzanie sie jest czystą przyjemnością 🙂 Jakoś dziś mniej gości hotelowych. Do południa jesteśmy praktycznie sami.

Tak mija nam cały dzień. Słońce i woda 🙂 ( Aha, była jeszcze pizza na lunch :-)) . Kończymy gdzieś o 16:30, półtorej godziny odpoczynku i jedziemy na kolację. Tu ciekawa historia – kiedyś zaznaczyłem na mojej mapie Google oddaloną o 16km restauracje  Mlin (Młyn).  Nie pamietam dlaczego ją zaznaczyłem ale skoro jest przy niej gwiazdka to była warta chyba 🙂 Dziwne, że nie ma o niej nic i nigdzie w internecie – tylko kilka zdjeć w mapach Google. Ryzyk-fizyk, nie jest daleko, jedziemy. Żadna mapa, ani ta w samochodowym gps, ani Maps.me nie przyjmuje tej lokalizacji bo jest to w lesie bez jakiegokolwiek adresu. Ale jedziemy. Nie było łatwo, trochę pobładzilismy ale tubylcy pomogli na tyle, że dojechaliśmy. Ostatni kilometr to szutrówka przez las 🙂 Nie jest to turystyczne miejsce chociaż kilka samochodów na holenderskich blachach stało (ale to Bośniacy z Holandii ). To miejsce czynne sezonowo gdzie jadają okoliczni. A że okoliczni to muzułmanie, to świnki nie było w menu 🙂 Sama restauracja bardzo ciekawa i oryginalna – położona bezpośrednio nad leśnym strumykiem, który kiedyś napędzał młyn. Teraz to sezonowa restauracja. Bardzo fajne, ciche o przemiłej atmosferze miejsce. Razem z nami jadły lokalne kaczki 🙂

Zamawiamy rybkę (chyba pstrąg – jeszcze pływa w kamiennym basenie 🙂 ) , cevapi – czyli delikatne kotleciki z wołowego i jagnięcego mięsa, telentinę czyli cielęcinę z ziemniakami pieczoną w naczyniu jak na pilaw oraz sałatki szopskie da uzupełnienia całości. Wszystko smakuje wybornie a kosztuje tyle, że nie warto wspominać 🙂

W drodze powrotnej zajeżdżamy jeszcze pod okazały, mieszczący się na najwyższym wzgórzu w okolicy meczet. 

Jutro po śniadaniu jedziemy do oddalonej o 80km Banja Luki. Dopołudniowe zwiedzanie, lunch  i powrót na baseny 🙂 Do zobaczenia jutro o podobnej porze !

Facebooktwittergoogle_plus

rssyoutubeinstagrammail

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.