🇪🇬 Egipt 2026 – Dzień 6 i 7 – Nadprogramowa wycieczka do Marsa Alam 🚌🚑🏥
Kolejny dwudniowy wpis. Wczoraj dzień zaczęliśmy od nieplanowanej wycieczki do Marsa Alam. Nieplanowanej bo „wycieczka” była do szpitala. Rano, przed śniadaniem Aga zgłosiła ból gardła i ogólne osłabienie. Ledwo co mówił rano. No to zgłaszamy problem u ubezpieczyciela. Jako, że jesteśmy na zorganizowanym wypoczynku, Rainbow obowiązkowo ubezpiecza także nasz pobyt od nagłych zachorowań. Dodatkowo także wykupiliśmy sobie ubezpieczenie w Warcie tak na wszelki wypadek. Korzystamy jednak wpierw z tego co mamy w pakiecie. Naprawdę łatwy kontakt z ubezpieczycielem u którego Rainbow ma polisę czyli TU Europa przez stronę a potem już przez WhatsApp. Po zaledwie 15 minutach od zgłoszenia, dzwoni już do nas taksówkarz z informacją, że będzie za 20 minut i zabierze nas do szpitala do oddalonego o 60 km na południe Marsa Alam. To kawałek, ale widocznie nie ma nic bliżej. Podróż trwa ok. 45 minut. Szosa prowadzi blisko morza przez pustynię. Co jakiś kawałek mijamy kolejne enklawy hotelowe. Co ciekawe wiele z nich jest opuszczona.










Dojeżdżamy do szpitala. No ok. jakoś wyobrażaliśmy sobie to miejsce inaczej, ale nie ma co oceniać po wyglądzie. Wchodzimy do środka i jesteśmy szybko zaopiekowani. Cały pobyt trwa to może z 30 minut. Agą zajmują się 3 pielęgniarki i lekarz. Wywiad medyczny, diagnoza, zorganizowanie lekarstw i taksówki z powrotem do hotelu – wszystko pokrywa ubezpieczyciel. Aga ma przeziębienie – dostaje antybiotyk. Na koniec otrzymujemy dokumentację medyczną i życzenia powrotu do zdrowia. Wracamy czerwoną taksówką i tu konkurs – jakiej marki jest ten samochód?




Po lunchu już odpoczywamy i relaksujemy się na naszym basenie. Jest cieplutko ale ciągle wieje. I tak mija kolejny dzień pobytu w Port Ghalib.
Kolejny dzień, już 7my, zaczynamy od wywiadu medycznego czy Aga ma się lepiej. O tak, idzie z nami na śniadanie i nawet chce towarzyszyć nam na plaży, ale tylko leżąc przykryta bez żadnych aktywności w morzu. Dziś jest trochę chłodniej niż w poprzednich dniach. Na niebie pojawiły się chmury, temperatura oscyluje w okolicach 21-22C.
Tak po krotce o hotelowej plaży – zaraz na początku jest bar, gdzie serwują napoje, drinki i lunch od 12:30. Długość plaży to może ze 150m. Ona ciągnie się dalej, ale to już część innego hotelu. Na wejściu mamy tablicę informującą, że w morzu znajduje się rafa koralowa i sa także piktogramy co wolno a co nie wolno w związku z tym. Jest tu także boisko do siatkówki plażowej, kilka małych sklepików z pamiątkami (jakże oryginalnymi), punkt z ręcznikami plażowymi.






Rafa zaczyna się może 5 metrów od brzegu i jest zadziwiająco ładna. Oczywiście nie są to Malediwy, ale jest trochę żywych korali i ukwiałów, są różnokolorowe rybki – tylko kamery nie ma, bo jak wiecie się była zalała i te poniższe zdjęcia to iPhone w foliowym etui były robione to jakość słaba. Ale jak na przyhotelową rafę to szacunek.








Po snurkelingu i odpoczynku na plaży wracamy do hotelu na lunch. Asia i Zuzia po posiłku idą na masaże, Aga do łóżka a ja walczę z coraz słabszym chyba internetem, aby zgrać te zdjęcia do bloga.

Potem idziemy jeszcze do oddalonego o 1km sklepu, aby kupić jakieś słodycze do Polski.

Aha , a jak ktoś nie rozpoznał marki tego czerwonego samochodu to jest to KIA (po lekkim, lokalnym liftingu) 😀😀😀