🇪🇬 Egipt 2026 – Dzień 4 i 5 – Słodkie leniuchowanie, plaża, rejs ☀️🏖️💦🤿🛳️⚓️

Dzień 4ty naszego pobytu w Egipcie zaczął się dla nas dość późno. Wczorajsze zmęczenie musiało znaleść zrównoważenie w odpoczynku i przez to spaliśmy długo. W sumie to doszliśmy na śniadanie jako jedni z ostatnich i jak kończyliśmy nasze posiłki to już zaczynały sie przygotowania do lunchu. Na dziś nie mamy nic zaplanowanego, więc po krótkiej, pośniadaniowej naradzie zgodziliśmy sie, że idziemy na plażę. Spędziliśmy tam jakieś 2,5h po czym wróciliśmy do hotelu bo trochę zbyt mocno wiało od morza.

Lekki lunch, popołudniowy odpoczynek w pokojach i decydujemy, że idziemy na spacer po okolicy. Jak pisałem wcześniej, Port Ghalib to inwestycja komercyjna, która rozrasta się z toku na rok. NIe tylko hotele, ale także apartamenty które można kopić. Jest kilka agencji nieruchomości i ceny jakie widzieliśmy to od 150 000$ za dwupokojowy apartament w marinie. Im dalej od wody tym tańsze. My przeszliśmy ok. 1km w głąb i tam ceny to już ok. 60-70 tyś dolarów za 85m2.

Jak wygląda okolica i marina przedstawiamy na zdjęciach ze spaceru.

Wieczorem, przed kolacją jeszcze kupujemy wycieczkę (rejs) z wizytą w zatoce z żółwiami i rafą koralową na jutro.

Dzień następny – 5ty, zaczynamy wczesnym śniadaniem. W restauracji meldujemy sie już o 7:45. O tej porze to tylko takie ranne ptaszki jak my wstają – jest pusto. O 8:40 meldujemy się już na nabrzeżu w porcie przy naszym statku który nazywa sie Cristina. Właśnie nim popłyniemy w dzisiejszy rejs. Gdy kupowaliśmy wczoraj te atrakcje to bardzo bystry sprzedawca przekonywał nas, że to najlepszy wybór dla nas i ostatnia chwila, bo od czwartku będą duże wiatry i rejsy mogą być zawieszone. Plan wycieczki jaki nam nakreślił przedstawia poniższe zdjęcie. Wszystko zrozumiałe🤣

A sumie to plan jest taki, że płyniemy ok. 7 km na południe do zatoki Marsa Mubarak, gdzie będziemy nurkować i podziwiać żółwie, które mają być na 100%, na 50% będą delfiny i krowy morskie. Potem lunch na statku i przepływamy w inne, równie atrakcyjne miejsce. Oczywiście różnokolorowe rybki rafowe w niezliczonych ilościach tam będą. Koszt na osobę to 50$. Taki jest plan. Meldujemy się na łodzi o 8:40 i jesteśmy pierwsi. Kapitan nas wita i zaprasza na pokład. W rejsie jak zapytałem, ma uczestniczyć 35 osób. Schodzą się i zjeżdżają powoli i już o 9:10 odpływamy na południe mijając naszą, hotelową plażę.

Wieje dość silnie i fale na otwartym morzu sa dość wysokie co skutkuje niezłymi przechyłami naszego statku. Dawno nie byliśmy na rejsie gdzie tak huśtało. Po 30 minutach dopływamy do zatoki. Jesteśmy jednymi z pierwszych statków i cumujemy dość blisko rafy.

Kapitan informuje, że cała zatoka to park narodowy i bliżej podpłynąć statkiem nie można. Na miejsce snurkowania zabiera nas ponton, który kursuje kilka razy, aby dowieść wszystkich.

Woda jest w pierwszym kontakcie dość zimna, ale z czasem ciało się przyzwyczaja. Płyniemy i rozglądamy się za żółwimi i nawet jednego znajdujemy szybko. Jest spory – niestety zdjęcie nie jest dobre. Generalnie wtrącę tutaj, że wczoraj straciłem moje GoPro Hero podczas robienia podwodnych zdjęć na plaży. Do wnętrza, nie wiem jakim sposobem, dostało się trochę wody i kamerka odmówiła współpracy. Próbowałem wieczorem reanimować, ale bez powodzenia – nie włącza sie. W takim przypadku, awaryjnie kupiłem proste, podwodne etui na iPhona, ale ciężko jest robić tym zdjęci w masce i bez okularów. Coś tam nacisnąłem i telefon też się zablokował pod wodą co poskutkowało praktycznie brakiem zdjęć. To co sie udało wklejam poniżej. W sumie to żółwie były, krowy morskiej ani delfinów już nie. Rybek też niewiele.

Za to chyba więcej było płetwonurków, gdyż z biegiem czasu napłynęło kilkanaście łódek z nimi.

Po snurkowaniu, na nasz górny pokład przyszedł kapitan i oznajmił, że to drugie miejsce jakie było zaplanowane do wizyty, ze względu na wzmagający się wiatr, nie będzie dziś dostępne i zostajemy tutaj. Kto chce może jeszcze przed lunchem popływać trochę, kto nie ma ochoty może zdarzyć kąpieli słonecznych w oczekiwaniu na posiłek. My odpoczywamy przed i po jedzeniu. Chwilę później podnosimy kotwicę i wracamy do Port Ghalib. Huśta jeszcze bardziej niż rano. Wiatr się wzmaga.

Do 18:00 odpoczywamy w pokojach. Obowiązkowe smarowanie, bo dziś słoneczko operowało bardzo intensywnie i przybyło trochę czerwonej opalenizny. Nic już nie planujemy do wieczora. Kolejny dzień w Egipcie uważamy za całkiem udany.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.